Strona głowna  |  Kontakt
Wyścigi konne
Serwis informacyjny o wyścigach konnych

Ruten i Green Maestro bohaterami dwudniówki

Sezon na Służewcu rozkręcił się na dobre. W ostatni weekend konie rywalizowały w siedmiu nagrodach, w tym dwóch Próbnych, Irandy, Sexmana i najważniejszych: Kabareta, Golejewka i Jaroszówki. Klasę pokazały Green Maestro i Ruten, nieco zawiódł Hipoliner, a dobry początek kariery płotowej zaliczył Stradom.

W sobotę oprócz czterech nagród, uwagę graczy przykuwała kumulacja kwinty. Pierwsze dwie gonitwy stały pod znakiem faworytów: El Weirona i Invisible Dubai, natomiast tak łatwo nie było już w trzecim biegu, gdzie porażkę poniósł "koń dnia" wg oficjalnego programu - Laron. Osmiolatkowi nie sprzyjało tego dnia szczęście i nie dość, że musiał zmierzyć się na nielubianym przez siebie elastycznym torze (3,9) to jeszcze doznał w trakcie biegu kontuzji. Zwyciężył liczony Upominek, przed lubiącym sprawiać niespodzianki My Masterem. W nagrodzie Próbnej dla debiutujących arabów najlepsza okazała się para: Emer - Om Suryan, które w połowie prostej uzyskały znaczną przewagę nad resztą stawki i finisz rozegrały między sobą. Lepszy okazał się dosiadany przez dobrze spisującego sie Siergieja Wasiutowa - Om Suryan.

Nagroda Jaroszówki zapowiadała się bardzo ciekawie. Wśród dwójki Scinus - San Moritz dopatrywano się kandydata do ogrania Green Maestro, po którym nie spodziewano się wysokiej dyspozycji w pierwszym starcie. Dodatkową przeszkodą "Majstra" była spora nadwaga, bowiem dawał swoim rywalom od 3 do nawet 7 kg! Niżej oceniano szansę Norwega i Kalina, a zagadkę stanowiła dyspozycja Ben's Dream, który debiutował na Służewcu. Wyścig od razu poprowadził Green Maestro i to on wyprowadził na prostą. Wtedy przy kanacie przeciskać zaczął się San Moritz, a po chwili do walki włączył się Ben's Dream, jednak żaden z nich nie był w stanie dotrzymać kroku mistrzowi sprintów, który zwyciężył "z miejsca do miejsca". Po osłabnięciu Ben's Dream i San Moritza, wydawało się, że drugie miejsce przypadnie Scinusowi, jednak niesamowity finisz oddał dobrze poprowadzony Kalin i pare metrów przed celownikiem wywalczył drugie miejsce.

W ostatnim biegu dnia konie zmierzyły się na wewnętrzenj bieżni. Po seryjnych zwycięstwach w poprzednim sezonie San Luisa, Maciej Jodłowski po raz kolejny pokazał, że potrafi przygotowywać konie na płoty. Pewne zwycięstwo odniósł Stradom pod Zdzisławem Licą, pokonując drugiego Polacco o 10 długości! Trzeci był Grajek, a czwarty Ulsan. Poniżej oczekiwań zaprezentował się, mający za sobą niezłe wyniki na płaskich dystansach (wygrana w pierwszym starcie sezonu) Veto. Wałach miał wyraźne problemy z pokonywaniem przeszkód, skończył wyścig 28 długości za stawką i nie będzie startował już na wewnętrznej bieżni.

Następny dzień przyniósł kolejne emocje, chociaż aura była tym razem wybitnie niesprzyjająca. Najważniejszymi biegami dnia były nagrody: Kabareta i Golejewka. Mocne tempo podyktował Amadis, a jak cień podążały za nim: faworyzowany Kentauer Kossack, Amor Amor i Big Bang. Ten ostatni nie liczył się jednak w końcowej rozgrywce, ponieważ wyłamał przy wyjściu na ostatnią prostą. Prowadzący Amadis utrzymał kanat i starał się uciekać, jednak doszedł do niego Kentauer Kossack i wydawało się, że lada moment wyprzedzi zeszłorocznego vice-derbistę. Dosiadany przez Wiaczesława Szymczuka kasztan nie poddał się jednak i do celownika walczył o zwycięstwo z wyżej notowanym ogierem holenderskiej hodowli. Walka była tak zacięta, że o wyniku musiał zadecydować fotofinisz, a werdykt pogodził dyskutujących widzów: łeb w łeb!

Zaraz po wyścigu arabów, na Służewcu zaczęła się wielka ulewa, a tor zamienił się w potok, jednak perspektywa zobaczenia w akcji Hipolinera, Jovellanosa, Dżygita czy Dancing Moona, a zwłaszcza powracającego do Warszawy Rutena sprawiła, że kibice i tak zdecydowali się wyjść przed trybunę. Na prostej prowadzenie objął właśnie biegający ostatnio w Niemczech Ruten. Siwek, któremu najwyraźniej wszechobecna woda zupełnie nie przeszkadzała, galopował znakomicie. Z końca stawki poprawiał Hipoliner, który chociaż w środku prostej doszedł lidera, to jednak zupełnie nie miał ochoty rywalizować o pierwsze miejsce mimo prób dosiadającego go Antona Turgaeva. Ruten pokazał, że przez ostatni sezon dużo zyskał i nie straszne mu są żadne warunki do podjęcia walki. Kolejne trofeum przypadło także Piotrowi Piątkowskiemu, który znakomicie radzi sobie z presją towarzyszącą biegom pozagrupowym, co pokazał chociażby w zeszłym sezonie. Trzecie miejsce zajął Jovellanos, czwarte i piąte podopieczni Wojciecha Olkowskiego - Dżygit i Daning Moon, a w sporym odstępie bieg kończyły klacze: Marianna i Szeroka Polana.

.