Strona głowna  |  Kontakt
Wyścigi konne
Serwis informacyjny o wyścigach konnych

Widzowskie gwiazdy

Maciej Jodłowski od początku roku 2009 prowadzi firmową stajnię SK Widzów-K. Tyszko na Służewcu. Równa dobra forma jaką prezentowali od początku sezonu jego podopieczni oraz osiągnięcia niektórych z nich, sprawiają, że młody trener zasługuje na wyróżnienie za tegoroczną pracę. Szkoleniowiec chętnie zgodził się udzielić kilku odpowiedzi na pytania dotyczące „gwiazd jego stajni” i innych obiecujących podopiecznych.

Najpierw jednak kilka informacji o samym trenerze oraz jego osiągnięciach w sezonie 2009.

Maciej Jodłowski pochodzi z Sopotu. Już w młodości zapragnął swoje życie związać z końmi. Karierę rozpoczął jako jeździec płotowy we Wrocławiu. Kolejnym etapem był wyjazd do Włoch, gdzie pracował w stajni wyścigowej przez 5 lat. W 1994 roku otrzymał od znajomych propozycję przejęcia stajni w Sopocie, którą przyjął. Po zrobieniu licencji trenerskiej, przygotowywał konie wyścigowe przez 7 lat w rodzinnym mieście. Niestety, nadszedł kryzys dla tego sportu w Polsce. Nabywający doświadczenia szkoleniowiec był zmuszony oddać konie do właścicieli i ponownie wyjechać do Włoch, gdzie rozpoczął pracę jako asystent trenera.

W sezonie 2009 Maciej Jodłowski prowadził firmową stajnię wyścigową stadniny Widzów. Stajennym dżokejem był Wiaczesław Szymczuk. Trener przed sezonem stwierdził, że w pierwszym roku pracy na Służewcu chciałby wygrać 20 gonitw oraz sprawić, by jego podopieczni spisywali się jak najlepiej na wewnętrznej bieżni.

Można śmiało powiedzieć, że ten pracowity trener swoje założenia zrealizował i dołożył do nich kilka sukcesów, o których na pewno marzył, choć nie spodziewał się ich tak szybko. Trenowane przez niego konie zwyciężały 21 razy (20,8 % skuteczności), a cztery z tych triumfów to gonitwy płotowe. 10-letni weteran San Luis tryskał energią i bardzo polubił wyścigi przeszkodowe. Udało mu się zwyciężyć trzykrotnie w tej konkurencji (wygrał Nagrody Sexmana, Czada oraz Zamknięcia Sezonu Płotowego). Nagrodę Hadriana „zgarnął” natomiast Szatan.

Zdolny szkoleniowiec podkreślał przed sezonem, że mocno liczy na dwulatki. Jak się później okazało, nie zawiódł się. Główna w tym zasługa niezwykle walecznego Mileryta, który z tej grupy jako pierwszy wyszedł do startu. Ogier odniósł zwycięstwo, a Maciej Jodłowski, wierząc w jego talent, postanowił zapisać go do wyścigu o Nagrodę Dorpata. Czwarte miejsce Mileryta było solidnym wynikiem, ale pozostawiało lekki niedosyt. Trener jednak nie zwątpił w swojego podopiecznego. Słusznie. Ogier po drugim miejscu za Kenyą Dance w Nagrodzie Skarba, pokazał charakter oraz niemałe możliwości i zrewanżował się rywalce wygrywając gonitwę kategorii A o Nagrodę Dakoty. W biegu o Nagrodę Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi był ponownie drugi, a sezon zakończył jako „zimowy faworyt” na Derby wygrywając Nagrodę Mokotowską. Mileryt swoim zwyczajem podyktował surowe warunki, starając się zmęczyć przeciwników, a na finiszu pokazał ogromne serce do walki, gdy już pokonany przez Socorino, oddał ponowny finisz i wygrał.

Kolejnym koniem, który przyniósł trenerowi i hodowcy wiele radości w minionym sezonie była ambitna Sztaluga. Klacz w wieku dwóch lat nie startowała, miała też kłopoty zdrowotne związane z nogami. Karierę rozpoczęła więc w stawce debiutujących trzylatków. Zajęła drugie miejsce, ale już wtedy pokazała swój wielki atut – kapitalne wyjście ze start-maszyny. W następnych czterech występach w niższych grupach, Sztaluga wygrywała trzy razy i raz była druga. Za każdym razem pierwsza startowała, a rywalom najczęściej nie udawało się jej doścignąć. Nie inaczej było w przeddzień zakończenia sezonu, kiedy Sztaluga wzięła udział w pierwszogrupowej gonitwie o Nagrodę Pawimenta. Odniosła czwarte zwycięstwo w karierze.

Krzysztof Romaniuk: Czy spodziewał się Pan, że Mileryta stać na tak duże sukcesy?

Maciej Jodłowski: Muszę przyznać, że jego znakomita postawa w tym sezonie przerosła moje oczekiwania. Na wiosnę kilka moich dwulatków prezentowało się dobrze na treningach i liczyłem na ich solidne występy. Mileryt do startu wyszedł jako pierwszy, ponieważ uznałem, że jest „najwcześniejszy”. Wydawał się gotowy, by zadebiutować. Zwyciężył dość pewnie. Pierwszy start w gonitwie pozagrupowej był niezły, a ja spodziewałem się, że z wydłużaniem dystansu Mileryt będzie zyskiwał. Z każdym kolejnym startem ogier spisywał się coraz lepiej, potrafił podyktować mocne tempo i wytrzymać je do celownika. Do gonitwy o Nagrodę Mokotowską startował z pozycji faworyta, a ja miałem dużą nadzieję, że jej sprosta.

K.R.: Jakie są plany wobec najlepszego dwuletniego ogiera na sezon derbowy?

M.J.: No cóż, nigdy wcześniej nie trenowałem tak dobrego konia. Będzie to dla mnie wyzwanie trenerskie. Jednak plany są oczywiste, i w pewnym sensie wymuszone jego karierą w wieku dwóch lat. Mileryt wystartuje w gonitwie o Nagrodę Rulera, a następnie prawdopodobnie w Iwna. Jeśli z powodzeniem będzie się ścigał z najlepszymi, to stanie przed szansą startu w Derby. Nie ukrywam, że bardzo bym chciał, by mój podopieczny powalczył o „błękitną wstęgę”. Alternatywą dla Mileryta są gonitwy płotowe. Myślę, że talent do tej dyscypliny ma w genach. Chociażby dlatego, iż Dixieland jest jego dziadkiem.

K.R.: Czy San Luisa zobaczymy jeszcze na torze?

M.J.: San Luis pokazał, że jest utalentowanym płotowcem i przeżywał w tym sezonie drugą młodość. Udało mu się zwyciężyć trzy razy. Trochę żałuję, że „dziadek” nie wygrał Wielkiej Służewieckiej, bo bardzo mi na tym zależało i to był dla nas wyścig docelowy, ale niestety zabrakło nam szczęścia. Na chwilę obecną, San Luis zostaje na torze i będzie się ścigał w przyszłym roku, ale ta decyzja może ulec zmianie.

K.R.: A Sztaluga?

M.J.: Przyznaję, że próbowałem przekonać właściciela, aby klacz została w treningu na kolejny sezon, bo przecież w wieku dwóch lat nie ścigała się. W dodatku Sztaluga ze startu na start spisywała się lepiej i posiada jeszcze rezerwy. Jednak prawdopodobnie klacz wróci już do stadniny i zostanie matką.

K.R.: Udany debiut płotowy w Memoriale Jerzego Eliasa zanotował Dżudoka, niestety nabawił się kontuzji. Czy ogier wróci na tor?

M.J.: Mam taką nadzieję, bo jego kariera przeszkodowa zapowiadała się naprawdę obiecująco. Dżudoka po drugim miejscu na Służewcu, startował w gonitwie płotowej w Baden-Baden, gdzie w mocnej stawce był trzeci. Niestety, prawdopodobnie podczas tamtego wyścigu doznał kontuzji, która sprawiła, że był to jego ostatni start w tym roku. Dżudoka czuje się dobrze, ale będzie musiał przejść operację w Poznaniu, która jest niezbędna, aby jego noga wytrzymała pracę treningową. Jeśli wszystko będzie dobrze, to w przyszłym roku zobaczymy Dżudokę na Służewcu.

K.R.: Pańskie konie są bardzo dobrze przygotowane do gonitw płotowych. Które z nich rozpoczną w przyszłym roku karierę na wewnętrznej bieżni?

M.J.: Z koni starszych pierwszym kandydatem jest Stradom. Myślę, że stać go na dobre wyniki w tej konkurencji. To silny, ładnie zbudowany koń. Zawiodła w swoich występach Dantra. Prawdopodobnie i ona zostanie wypróbowana na płotach, być może tam ujawni się jej talent. Z obecnych dwulatków, a niebawem już trzylatków, karierę przeszkodową rozpoczną Soryt i Szatra. Na początku sezonu Nataniel będzie biegał w gonitwach płaskich, ale nie wykluczam, że w dalszej części sezonu wystartuje na wewnętrznej bieżni.

K.R.: Do pańskiej stajni przybyły już pierwsze dwulatki. Które z nich się wyróżniają?

M.J.: One jeszcze nie trenowały, więc nie mogę jeszcze powiedzieć, które są najbardziej utalentowane. Eksterierem wyróżniają się Dżiulietta, córka Roulette’a i Dżamajki. Nieźle prezentuje się też Dżumena (Tioman Island - Dżunona). Z ogierów, na chwilę obecną, najbardziej podoba mi się San Marco (Tioman Island – Santa Elena).

K.R.: Dziękuję bardzo.

 

Podsumowując, Maciej Jodłowski zasłużył na wyróżnienie za sezon 2009, ponieważ jego podopieczni prezentowali przez cały rok stabilną i dobrą formę. Szkoleniowiec okazał się wszechstronny i potrafił dostosować trening do potrzeb koni. Do każdego z nich podchodził indywidualnie i starał się wydobyć ich największe atuty. W efekcie doczekał się sukcesów swoich koni na płotach, poprowadził Mileryta do tytułu najlepszego dwuletniego ogiera tego sezonu oraz świetnie przygotował do startów sprinterkę Sztalugę. Stadnina Widzów może być dumna ze swoich wychowanków i ich trenera.

Życzymy dalszych sukcesów!