Strona głowna  |  Kontakt
Wyścigi konne
Serwis informacyjny o wyścigach konnych

Wiedziałem, że Hipoliner będzie najlepszy!

25-letni dżokej Anton Turgaev wygrał w ostatnią niedzielę Wielką Warszawską na Hipolinerze, odnosząc największy sukces w karierze. Cenne trofeum dołączyło do wielu innych, które młody jeździec zgromadził wygrywając wyścigi w Warszawie oraz za granicą. Anton Turgaev przyjechał do Polski w 2003 roku i szybko się tu zadomowił. Wkrótce nadeszły pierwsze zwycięstwa m.in. na koniach trenowanych przez Tomasza Kluczyńskiego, pod którego okiem Anton szlifował swoje umiejętności. W 2005 roku dżokej trafił do stajni trenera Józefa Siwonii, w której pracuje do dziś.

Krzysztof Romaniuk: Wygrałeś Wielką Warszawską, najważniejszy wyścig sezonu, a emocje chyba jeszcze Cię nie opuściły. Co Twoim zdaniem pomaga w odniesieniu takiego sukcesu?

Anton Turgaev: Uważam, że kluczową sprawą jest wiara w swojego konia. Już dawno wiedziałem, że Hipoliner jest najlepszy. Byłby nie do pokonania, gdyby nie jego ciągłe problemy z podkowami i kopytami.

K.R.: Jakie były założenia taktyczne opracowane przed wyścigiem? Czy przebiegał on tak, jak się spodziewaliście?

A.T.: Cóż, patrząc na listę startową i wypowiedzi trenerów przed Wielką Warszawską, zapowiadało się umiarkowane tempo wyścigu. Naszym założeniem było, że będziemy trzymać się w środku stawki. Nie bałem się o to, czy wyścig będzie szybki czy wolny. „Hipcio” jest bardzo szybki, ale nie brakuje mu także wytrzymałości. Cieszę się, że Hipoliner udowodnił wszystkim, że potrafi we wspaniałym stylu i czasie wygrać długą gonitwę rozegraną mocnym tempem od startu.

K.R.: W którym momencie biegu byłeś już pewny, że wygrasz?

A.T.: Kiedy w połowie prostej wyprzedziłem Merliniego i Dżygita, wiedziałem, że jest już „pozamiatane”.

K.R.: Hipoliner jest Twoim ulubieńcem. Czy tak było od początku?

A.T.: Początkowo nie wierzyłem, że jest aż tak świetny. Wszystko zmieniło się, kiedy wygrałem na nim Nagrodę Rulera. Wtedy zrozumiałem, iż będzie najlepszy na torze. Ten koń ma w sobie tyle klasy, że mógłby obdzielić nią kilka innych wyścigowców. Teraz, po wygranej w Wielkiej Warszawskiej, na zawsze pozostanie w mojej pamięci.

K.R.: Jakie są jego największe zalety?

A.T.: Jedną z nich jest na pewno spokój. Hipoliner nie denerwuje się przed swoimi wyścigami, nie jest nadpobudliwy. Wie co należy robić w wyścigu i daje z siebie wszystko. Ogromnie ważna jest także jego szybkość na finiszu. Potrafi się dostosować w czasie biegu do tempa i oddać finisz zarówno w biegu na końcówkę, jak i w surowej rozgrywce. Świetnie się dogadujemy w trakcie treningów oraz podczas gonitwy. Bardzo cenię również jego serce do walki.

K.R.: Jesteś jeszcze bardzo młodym dżokejem. Czy spodziewałeś się, że tak szybko uda Ci się wygrać Wielką Warszawską?

A.T.: Wiedziałem, że ten czas kiedyś nadejdzie, tylko nie wiedziałem kiedy. Czekałem na ten moment i cieszę się niezwykle, że stało się to tak szybko. Wielka w tym zasługa konia. Choć inni twierdzili, że WW nie jest dla niego, to ja wiedziałem, że „trzyma dystans” i jeszcze nie raz to udowodni. Wspierali mnie moi przyjaciele, tłumacząc, że wszystko przyjdzie w odpowiednim czasie i muszę być cierpliwy.

K.R.: Razem z Hipolinerem wygraliście już wiele nagród, także na zagranicznych torach, czy to wczorajsze zwycięstwo jest najważniejsze.

A.T.: Tak, bez wątpienia to nasz największy sukces do tej pory. Wierzę, że to nie jest ostatnia wygrana „Hipcia” w Wielkiej Warszawskiej. Bardzo bym chciał, żeby również w przyszłym roku udało nam się wygrać.

K.R.: Jedno z Twoich największych marzeń spełniło się w niedzielę. Jakie są kolejne?

A.T.: Bez wątpienia kolejnym arcyważnym wyścigiem, który chciałbym wygrać jest Derby. Marzę również, aby zostać czempionem jeźdźców, ale do tego potrzebne jest dużo dosiadów na dobrych koniach, więc zależy to już nie tylko ode mnie.

K.R.: Serdecznie gratulujemy wspaniałego triumfu i życzymy dalszych sukcesów zarówno Tobie, jak i Hipolinerowi!

.