Strona głowna  |  Kontakt
Wyścigi konne
Serwis informacyjny o wyścigach konnych

Wielka Warszawska wreszcie dla Hipolinera!

W czasie tegorocznej gali zorganizowanej z okazji Wielkiej Warszawskiej było wszystko co fani wyścigów konnych mogą sobie wymarzyć! Tłum widzów, fantastyczna atmosfera pełna napięcia i oczekiwania, piękna pogoda i przede wszystkim sportowa walka! Emocjonująca rywalizacja pomiędzy czołowymi służewieckimi końmi w kulminacyjnym punkcie sezonu! Pierwszy w celowniku najważniejszej gonitwy sezonu nie zameldował się ani broniący tytułu Merlini, ani derbista Soros, a niedoceniony przez publiczność klasowy Hipoliner, który w ostatnich latach święcił wiele triumfów na zagranicznych torach!

To był już czwarty start Hipolinera w tej prestiżowej gonitwie. Triumf był tak blisko trzy lata temu. Trzyletni wtedy ogier przegrał po walce z Night Express i San Luisem, tracąc do tego pierwszego zaledwie długość na niesprzyjającym mu mocno elastycznym torze. Kolejne próby były mniej udane. Dopiero szóste miejsce w roku 2007 (strata prawie 10 długości), a w zeszłym roku zaledwie siódma lokata. Za każdym razem Hipoliner był pretendentem do sięgnięcia po zwycięstwo w Wielkiej Warszawskiej, a jednak zawodził swoich zwolenników. Wydawało się, że Wielka Warszawska nie jest dla niego. Kto tak sądził, dzisiaj został srogo skarcony! Właśnie w tym sezonie szczęście uśmiechnęło się do Hipolinera, który od czterech lat należy do ścisłej czołówki słuzewieckich koni. Piękny, słoneczny dzień, szybki tor - wszystko to zdawało się sprzyjać kasztanowi.

Na starcie została Princess of Leone pod Williamem Mongilem. Klacz już wielokrotnie miała problemy z wyjściem z maszyny i tym razem również przekreśliła walkę o wysokie miejsca już na początku, a dżokej nie zdecydował się ryzykować zdrowiem konia i za wszelką cenę dołączyć do stawki. W połowie prostej przeciwległej mocne tempo narzucił Zico, rozciągając nieco stawkę. Po wyjściu na prostą Zico zaatakowały Dżygit i Merlini, który znalazł lukę przy kanacie sporo na tym zyskując, jednak to nie im pisana była wygrana. Znakomity atak z pola przeprowadził Hipoliner z Antonem Turgaevem w siodle. Dzięki błyskotliwemu finiszowi kasztan uzyskał znakomity czas: 2,42 (rekord należy do San Luisa i wynosi 2,41.5), który musiał dać mu upragnione zwycięstwo, a Dżygitowi i Merliniemu pozostała już tylko walka o drugie miejsce, wygrana zresztą przez trzylatka. Czwarte miejsce utrzymał Zico, a piąty był Dancing Moon.

Właścicielem "Hipcia", wyhodowanego przez PKI S.A., jest Bogdan Tomaszewski. Wielką zasługę w tym triumfie ma oczywiście trener Józef Siwonia (w 2006 WW wygrał trenowany przez niego Night Express), który w tym roku zastosował inną taktykę przygotowawczą do tego startu. Hipoliner "miał w nogach" tylko cztery starty w tym roku i aż tryskał energią. Wspaniale ogiera przeprowadził Anton Turgaev, który trzymał się w środku stawki, tuż obok teoretycznie najgroźniejszego rywala - Merliniego. Dżokej spokojnie odczekał, gdy na poczatku prostej przez chwilę nie miał przejścia, a potem rozpoczał błyskotliwy finisz, by 50 metrów przed celownikiem stanąć w strzemionach i cieszyć się z pierwszego w karierze zwycięstwa w WW.

Ogromne gratulacje dla całej ekipy - trenera i super dżokeja, a przede wszystkim dla posiadającego wielkie serce i umiejętności Hipolinera od całej redakcji i przyjaciół.

.